piosenki i wiersze

Wszystkie teksty i ilustracje zamieszczone na tej stronie są mojego autorstwa. Kopiowanie bez mojej zgody zabronione!

Już jest...



Aktualnie powstaje kolejna płyta pt. "Zoo z o.o." będzie wydana przez Fundację Arte, na której znajdą się:


Zakochany słoń
Obok sklepu raz przechodził pewien słoń.
Emanuel takie było jego imię,
romantyczny niesłychanie,
jadał kwiaty na śniadanie.
Chodził po nie do kwiaciarni nawet w zimie!

Na wystawie tego sklepu stała ona,
biała waza, słoń pomyślał – serce moje,
taka krągła jest jak ja,
coś ze słonia w sobie ma.
Mej miłości nam wystarczy za nas dwoje.

Więc uśmiechnął się słoń
i puzonem zagrał doń
a ona cała,
mimo kruchości swego ciała,
aż zadrżała.

Wejść do sklepu wnet zapragnął Emanuel
i na progu już postawił stopy swoje,
a właściciel cały w strachu:
- wszystko mi potłuczesz brachu!
Ja na wynos oddam ci zakupy twoje.

Już po chwili obok niego stała ona,
cała w pąsach – słoń ją tulił zakochany.
Wysłuchałeś piosnki tej?
Więc nie pytaj więcej mnie -
co słoń robi w składzie kruchej porcelany?

Wciąż uśmiecha się słoń
i puzonem grywa doń,
a ona drży
i w kruchości swego ciała
o nim śni...

Urodziny zebry

Raz zebra miała urodziny,
więc przyszło do niej pół rodziny.
Każdy prezenty dla niej miał
takie jak sam by dostać chciał.

Więc była trawa, ciepłe skarpety
(czasami w zoo przeciąg niestety),
sianko na zimę, tort kolorowy,
od tych prezentów był zawrót głowy.

A zebra jakby nieobecna,
niby się śmieje lecz nie w głos.
Ciałem obecna - myślami daleko,
stara się chować smutny nos.

A słoń co zebrę znał kilka lat
dla niej fortepian wielki skradł,
bo widział przecież jak tęskni w noc
i nuty chowa gdzieś pod koc.

I kto by się spodziewał takiego obrotu sprawy,
że zebra muzykalna nie zechce nawet trawy,
woli stary fortepian, co dzień na nim gra:
„bo on jest czarno – biały zupełnie tak jak ja”.
 
Muzykalne małpy dwie

Raz dwie małpy usłyszały
piękne dźwięki w dur i w moll,
bo do filharmonii były
drzwi otwarte ciut na hol.
W dur i w moll,
w moll i w dur -
wielu instrumentów chór.

Podsłuchały, że to talent
niesłychany trzeba mieć,
ale one wciąż uparcie,
muzykować miały chęć.
W dur i w moll,
w moll i w dur -
wielu instrumentów chór.

Więc udały się do sklepu
muzycznego (jasna rzecz),
aby pięknie muzykować
instrumenty trzeba mieć!
W dur i w moll,
w moll i w dur -
wielu instrumentów chór.

Był tam piękny akordeon
dłużej mu nie dały stać,
bo koniecznie obie naraz
bardzo chciały na nim grać!
W dur i w moll,
w moll i w dur -
wielu instrumentów chór.

Tłumaczenia nic nie dały -
każda swoją rację ma,
bo się małpy dogadały:
jedna ciągnie druga gra.
W dur i w moll,
w moll i w dur -
wielu instrumentów chór.

Więc utwory grają wspólnie.
Czy to duet jest - czy nie?
Akordeon chociaż jeden -
akordeonistki dwie!
W dur i w moll,
w moll i w dur -
nie potrzebny tu był spór!

Mrówki niewidki

Czas pochwalić teraz mrówki,
których tutaj nikt nie widzi,
choć pracują między nami tak wytrwale!
Każda wkłada całe serce,
nawet może jeszcze więcej,
aby wszystko tutaj brzmiało doskonale.

Jednej mrówce wielkie brawo się należy,
bo się bardzo tutaj ładnie postarała,
rysowała równo nutki w pięciolinii,
by melodia się w piosenkę układała.

Druga mrówka pracowała nad słowami,
dobierała rymy, słowa dość lirycznie,
by piosenka jedna, druga oraz trzecia,
były mądre i poprawne stylistycznie.

Czas pochwalić teraz mrówki,
których tutaj nikt nie widzi,
choć pracują między nami tak wytrwale.
Każda wkłada całe serce,
nawet może jeszcze więcej,
aby wszystko tutaj brzmiało doskonale.

Trzecia mrówka wszystko razem poskładała
i dodała jeszcze dodatkowe dźwięki,
aby słowa razem z linią melodyczną
harmonijnie pasowały do piosenki.

Są też mrówki które pilnie nauczały
grać i śpiewać zebry słonie i tygrysy,
aby dźwięki brzmiały tak jak zapisano,
by dla ucha były miłe to popisy.

Czas pochwalić teraz mrówki,
których tutaj nikt nie widzi,
choć pracują między nami tak wytrwale.
Każda wkłada całe serce,
nawet może jeszcze więcej,
aby wszystko tutaj brzmiało doskonale.

Wiadomości
(melodia zaczyna się bardzo powoli – nuda – a na koniec szybko – sensacja – wiadomości prawie śpiewane oddzielane dźwiękiem – perkusja czy coś)
Dziś pogoda była w kratkę
więc pokrzyżowała plany
tym handlarzom co na targu
sprzedawali swe banany.
(dźwięk)
Ktoś sejm pomalował w kwiaty
nasilono protestacje.
Czy to wpłynie na ustawy?
Kto naprawi elewację?
(dźwięk)
A piłkarze nie zagrali
na stadionie meczu prawie,
bo zgubiła im się piłka
w nieskoszonej gęstej trawie.
(dźwięk)
Dziś fortepian zginął rano,
który w starym stał baraku
a przechodnie tam widzieli
postać w czarno-białym fraku...
(dźwięk)
Instrumenty zaginęły
z filharmonii i ratusza
a to wszystko blisko zoo -
już policja tam wyrusza.
(dzwoni telefon uporczywie głośno)
halo...halo...proszę wolniej...
...instrumenty znaleziono?
Na ulicy jakiej? Polnej?
Halo...gdzie są wszystkie? W Zoo!!!
słucham...chcemy wszystko wiedzieć
wysyłamy reportera
zaraz do was tam dojedzie...
(jakaś przerwa na dojechanie - muzyka do drogi???)
Witam już państwa z miejsca zdarzenia.
Chociaż już ciemno to bez znaczenia.
Tutaj w zoo jakieś czary
zresztą posłuchajcie sami....
(i tu się instrumenty stroją i zaczyna się koncert, komentuje to reporter)
  
Na tej płycie ukazały się moje dwie piosenki:

Kap, kap, kap...
1. Plusku plusk - rzeka płynie.
Prosto z gór ku dolinie.
Dokąd płynie? Aż do morza,
mija miasta i bezdroża.
Ref. Do picia i do mycia,
dla roślin kiedy pada.
Bez wody nie ma życia,
bo wszystko się z niej składa.
2. Bęc, bęc, bęc - co tak stuka?
-W szyby deszcz głośno puka.
Czym jest deszcz? Wodą z nieba.
Kropelkami świat podlewa.
Ref. Do picia i do mycia…
3. Kap, kap, kap -co tak kapie?
Chlap, chlap, chlap -kto tak chlapie?
Bul, bul, bul -skąd te dźwięki?
Słyszę już -to z łazienki!
Ref. Do picia i do mycia…
 
Co robi powietrze?
1. Ma powietrze spraw bez liku:
zdmuchnąć świece na świeczniku,
przynieść dzieciom zapach słodki
upieczonej już szarlotki.
Ref. Bo powietrze dużo pracy co dzień ma
Nie zatrzyma się na chwilę ciągle gna
a gdy zechcesz go posłuchać
tylko nadstaw cicho ucha
fiju, fiju – fiju, fiju - fiju fa

2. Musi przenieść echo w lesie,
strącić liście z drzew gdy jesień
i dmuchawce posiać w trawie,
i wznieść w górę mój latawiec.
Ref. Bo powietrze...
3. Umie koło napompować,
samolotem w świat szybować,
strącić czapkę z głowy zgrabnie
i na flecie zagra ładnie.
Ref. Bo powietrze...

  płyta dostępna jest TUTAJ
A oto piosenka napisana na przedstawienie sportowe ze specjalną dedykacją dla maniaków komputerowych, którzy to z resztą brali w nim udział:
Takie zwyczaje są w naszej erze
- grają dzieciaki na komputerze
potem się dziwią, że z każdą wiosną
coraz to większe im brzuchy rosną

Nic im się nie chce, nie mają siły
i kręgosłupy się pokrzywiły
mecz oglądają w telewizorze
zamiast pobiegać z piłką po dworze

A tu kochani chodzi o ruch
inaczej wszystkim nam rośnie brzuch
trzeba grać w kosza, w siatkę i w nogę
albo rowerem wyruszyć w drogę

Czas zmienić życie, zażywać ruchu
zamiast się w domu klepać po brzuchu
zamienić chipsy w warzywną modę
a zamiast coli pić czystą wodę

posłuchaj... 

14 marca na warszawskim Bemowie odbył się koncert, uświetniający uroczystość obchodów Święta Narodowego Węgier i 165 rocznicy Wiosny Ludów. Na tą okoliczność napisałam polskie słowa do trzech utworów węgierkiego kompozytora B. Bartóka, które pięknie wyśpiewali uczniowie Szkoły Muzycznej ARTE - również do posłuchania...

Odejdź zimo

Odejdź, odejdź już zimo
styczeń, luty już minął
niech zginą lody,
niech popłyną rzeką.

Zabierz, zabierz już śniegi,
połącz rzece dwa brzegi,
niech wiatr na niebie
układa obłoki.

Odejdź, odejdź już zimo
styczeń luty już minął
słońce na pola
wyprowadzi zboża.

Zabierz, zabierz już śniegi,
połącz rzece dwa brzegi,
ptak niechaj śpiewa,
obudź, obudź drzewa.
Krówki

Były sobie krówki dwie
co nie miały - wcale nie:
uszu, rogów ani łat,
ale chciały poznać świat.

Założyły krówki
czerwone podkówki
oraz płaszczyk biały -
zimna się nie bały.

Chciały zmienić fason
na bardziej stylowy
dokleiły łaty
by był kolorowy.

Stanęły na łące
oglądały słońce,
w cieniu się nie skryły,
więc się rozpuściły.

Każda krówka była
słodka, miękka, miła,
zwinięta w papierek,

Świerszczyk
 Mały świerszcz - jaki pech
plamę miał na nosie!
Wtedy chciał bardzo ech...
wykąpać się w rosie.
Mądry był, myślał więc
- nóżką dotknę wody...(brrrrrrr...)
Nagle ach! Uląkł się
gwałtownej ochłody.

Wzdrygną się a z nim liść
- kropla też zadrżała.
Nagle pac! Nagle chlust!
Świerszczyka oblała.
Mały świerszcz, mokry świerszcz
przejrzał się w strumieniu.
Czysty już, piękny już

Kotek miał...

Pewna Pani
Miała kotka
Malutkiego
Miau, miau, miau...

A ten kotek
Miał trzy łaty
Cztery łapy
Miał, miał, miał...

Mały kotek
Złapał myszkę
I ją potem
Miał, miał, miał...

Wypił mleko
Nos oblizał
I zamiauczał
Miau, miau, miau...





Pogoda

Czy słońce jest, czy deszcz,
czy wiatr a nawet śnieg
z pogodą za pan brat
nie znudzi ci się świat.

Bo kto cię tak zaskoczy:
raz wiatrem dmuchnie w oczy,
raz deszczem zleje z nieba,
raz słońcem poogrzewa?

Kapryśna to czasami
niestety bywa pani.
Lecz nie mów: zła pogoda!
Bo trochę mi jej szkoda...

Piosenka wiosenka

Przebiśniegi białe główki wychylają
Wąsate sasanki płatki rozwijają
I małe źdźbła trawy soczystą zielenią
W ostatnim już śniegu radośnie się mienią

A słońce przez chmury promyki wysyła
Łaskocze śnieg biały – niech zima już mija
Zmieniają się płatki w malutkie kropelki
Dziś wiosna nas wita topnieją sopelki

Gdy słońce zaświeci – w ogrodzie, na łące
Co krok rozkwitają krokusów tysiące
Puchate koteczki do wierzby się tulą
I swoim mruczeniem już wiosnę zwiastują

Pory roku

Rok zaczyna pani zima
W srebrnych pantofelkach
A gdzie stanie tam śnieg prószy
Mróz gra na sopelkach

W sukni z kwiatów biegnie lekko
Panienka wiosenka
Mokrą ziemię słonkiem głaszcze
Kiełkują ziarenka

spaceruje sobie lato
bez butów po plaży
pod słomkowym kapeluszem
o pływaniu marzy.

Jesień bardzo pracowita
Strąca liście z drzewa
I owocom w każdym sadzie
Pomaga dojrzewać
Burza
Kiedy rano wstaję z łóżka
Kap kap słyszę a poduszka
Podpowiada mi do ucha
Że dziś jest na dworze plucha

Nagle grzmot i błyskawica
W strugach deszczu jest ulica
Bębnią w szyby duże krople
Kap kap kap kap kap kap kap kap....

Nagle słyszę z korytarza
Ktoś się kłóci, przekomarza
To parasol z peleryną
Które z mokrej miny słyną

Aż tupnęły dwa kalosze
spokój tam na górze, proszę!
Zaraz jak się skończy burza
pohasamy po kałużach.
III MIEJSCE ZA TEKST I MUZYKĘ

Posłuchaj "Do Warszawy zapraszamy"
 

 ...i dalej w tym temacie...
Moja Warszawa

Tu w Warszawie spełniają się marzenia
To jest prawda – potwierdzą pokolenia
Gdy przyjedziesz do Warszawy
W mieście tym zakochasz się
I nie będziesz chciał wyjechać
Nigdy nie (nigdy nie… nigdy nie...)

Kiedy pada deszcz w Warszawie
Kiedy pada mocno deszcz
Lubie w małej kawiarence
Z przyjaciółmi spotkać się
I przez szybę obserwować
Parasoli pląs we łzach
Gdy w pośpiechu przemierzają
Zapłakany Nowy Świat

Kiedy biało jast za oknem
Kiedy lód i mróz i śnieg
Załóż kurtkę w modną kratę
Ciepłym szlem otul się
Odwiedź ze mną lodowisko
Tam muzyka, łyżwy, śmiech
A jak wolisz narty, sanki
Szczęsliwicką Górką zjedź

Kiedy słońce promykami
Z wiosną wita ciepły dzień
Wtedy w łazienkowskim parku
Komuś serce zgubi się
Ktoś je znajdzie i z radością
Zacznie jego serce bić
To warszawskie zakochanie
Możesz znaleźć właśnie ty

Kiedy latem dzień jest długi
Nie jest nudno w mieście nie
Wtedy zabytkowy tramwaj
Na Starówkę wiezie mnie
Stukot kopyt – mknie dorożka
Przez uliczek krętych świat
Serce moje wzdycha czule
Do Warszawy sprzed stu lat


Piosenki "Lato", "Hop! Do góry!", "Jajko", "Życzenia dla mamy i taty" 
znalazły się na płycie 
 Wydawnictwa Nowa Era
 

Kartofelek

Na straganie dziś od rana
wrzawa jakaś niesłychana.
Tu co roku konkurs bywa -
wszystkie stroją się warzywa.
Skórki swoje polerują,
natki puszą, liść prasują,
kłócą się dziś niesłychanie
kto na pierwszym miejscu stanie.

Kartofelek stoi smutnie
i nie włącza się w te kłótnie.
Nie mam skórki kolorowej,
ani natki odlotowej.
Całe szare mam ubranie
nikt nie spojrzy nawet na nie.
Nie mam pestek ani soku,
chyba stanę sobie z boku.

Kartofelku uwierz w siebie,
pocieszymy dzisiaj ciebie.
Nie uroda tutaj w cenie
tylko warzyw przeznaczenie.
Ziemniak w zupie to zaleta.
W drugim daniu do kotleta
to konieczność jest i basta!
W zapiekance zamiast ciasta...

Każdy kucharz ci to powie,
że ty jesteś samo zdrowie.
Placki, pyzy i kopytka -
tu nie ważna skórka brzydka.
Nawet chipsy podjadamy
(gdy w pobliżu nie ma mamy),
a najlepsze chyba frytki
i co z tego żeś ty brzydki.

Tak jest w życiu dzieci drogie,
nie jest wożne co na sobie,
ważne jest co w środku masz
i co innym z sienie dasz!


Kapusta

Kto powiedział że kapusta
to jest całkiem głowa pusta?
W głowie ma kapusta liście
pozwijane bardzo ściśle,
a gdy spojrzysz jeszcze wgłąb
to zobaczysz w środku głąb!

To nie prawda że kapusta
to jest całkiem głowa pusta!
A kto zmyślił plotkę tą
albo innym sieje ją
to on jest prawdziwy głąb
nie rozumie nic ni w ząb...


Kolorowa jesień

Mam kalosze całe w kwiatki
Drobne dzwonki oraz bratki
Kolorowy dach nad głową
Oraz pelerynę nową

Ja nie boję się jesieni
Kiedy szaro i ponuro
I w kolory się ubieram
Wszystkich ludzi rozweselam

Kap, kap, kap
Chlap, chlap, chlap
W parasolkę deszczyk puka
I kolorów na niej szuka
A kalosze sprawdzą skokiem
Czy kałuże są głębokie

Papierowa królewna


Gdy deszcz na dworze pada
I zimny szary dzień
Ja wcale nie marudzę
na nudę sposób jest

Nożyczki oraz kredki
I kartki czyste dwie
I już za kilka chwilek
W królewnę zmieniam się

Gotowa już korona
I wachlarz piękny mam
Równiutko poskładany
Jak dla prawdziwych dam

Jest krzeseł wielki pałac
Z poduszek miękki tron
Pluszaki to dworzanie
Zaczarowałam dom...

LISTOPAD

Oto listopad,
bo  liść już opadł
i noce długie
a krótkie dni.

Już nie ma prawie
owoców w sadzie
już coraz chłodniej
a niedźwiedź śpi...



LUTY

Gryzie szczypie mrozem luty.
Śniegu sypie w nasze buty.
Każdy chucha tupie skacze,
ale przecież nikt nie płacze...
A wiesz po co mrozem pęta?
Żebyś zimę zapamiętał!


Sopelki i kropelki

Ciepłe słońce topi sople
Z nich spadają wielkie krople
Przez te krople takie duże
Zaraz robią się kałuże

Kap , kap spadają krople
Trach, trach pękają sople
Bałwany całe mokre
Płynie cały świat

Dookoła już nie biało
Śniegu mało pozostało
Przez ten śnieg i przez te sople
Płynie strumyk pod mym oknem

Co, gdzie jedzie...

Jedzie auto jedzie
Dokąd nas zawiezie
blisko czy daleko
po moście nad rzeką

Raz szybko, raz wolno
raz skręca raz wprost
Po szosie, po szosie
I dalej przez most

Pociąg gna z wakacji
Od stacji do stacji
i puka i stuka
turystów wciąż szuka

Raz szybko, raz wolno
raz skręca raz wprost
Po torach, po torach
I dalej przez most

Płynie statek, płynie
Do portu zawinie
i fale pokona
i wyspy ominie

Raz szybko, raz wolno
raz skręca raz wprost
Po falach, po falach
I dalej pod most

A samolot w chmurach
piruety kręci
wszystko widzi z góry
ziemia go nie nęci....

O czym ogień opowiada?

Gdy Staś przy ognisku siada
ogień bajki mu powiada.

Jak gotował z czarownikiem
w kotle zupę z muchomora,
bo czarownik ową zupą
otruć kiedyś chciał potwora.

Jak ogrzewał zimne rączki
tej dziewczynce z zapałkami
co po śniegu wędrowała
zimą bosymi nóżkami.

Jak to palił w brzuchu smoka
co do Wisły biegł się schłodzić,
ale wybuchł z wielkim hukiem
i już nie mógł ludziom szkodzić.

Jak postraszył Babę Jagę,
gdy zjeść chciała dzieci dwoje -
tego Jasia i Małgosię
co zgubili się oboje.


Mikołaj:)


Wszedł Mikołaj po drabinie
i nie zmieścił się w kominie.
Co to będzie? Co to będzie?
Czy prezentów już nie będzie?
Może nasz Mikołaj Święty
zaklinował też prezenty?
Szybko, szybko - kominiarza!
Taka rzecz się rzadko zdarza...
Straż pożarna przyjechała
Mikołaja wyciągała...
po to aby dzisiaj Święty
na czas dowiózł te prezenty.

A od dzisiaj - czy to wiecie?
Nasz Mikołaj jest na diecie,
bo gdy będzie jadał tłusto -
pod choinką będzie pusto...

Zimowo – sportowo

Jeden chłopiec narty do butów przypina
Będzie zjeżdżał z góry - trudna dyscyplina

Drugi ciężkie sanki ciągnie już za sznurek
Trochę czasu minie nim wejdzie na górę

Dziewczynka ma łyżwy i jeździe po lodzie
Niestety na górkę nie przychodzi co dzień

A ja kładę jabłko pod śniegowe spodnie 
Bo na tym jabłuszku zjeżdżać najwygodniej

Jabłko jest leciutkie prawie nic nie waży
Więc wbiegam na górkę z uśmiechem na twarzy

Szu szu zjeżdżam z góry aż śnieg wokół pryska
Wcale się nie boję choć górka nie niska



Babcia i dziadek (bez pośpiechu)

Szybko, szybko załóż buty
Szybko, szybko obiad zjedz
Szybko, szybko nie ma czasu
Bo do pracy spieszę się

A ja chciałbym się pobawić
Pooglądać książek pięć
Wybudować wieżę z klocków
I przytulić się mam chęć

Na kogo mogę liczyć
Na babcię oczywiście
I dziadka kochanego 

Co zna już cały świat
Bo dla nich jestem małym 
Odbiciem mojej mamy
Tatusiem z dawnych lat -
Chcą dać mi cały świat

Moja babcia – czarodziejka
Zna tajemnych czarów moc
Z mąki wody oraz jajka
Wyczaruje ciastek stos

Cztery bajki mi przeczyta
Uczy narysować psa
Zszyje kochanego misia
Zawsze dużo czasu ma

R:......

Dziadek nigdy się nie spieszy
Gdy naprawia auto swe
Swoim wnukom wytłumaczy
Co pod maską kryje się

Dziadek ma tajemną skrzynię
W której młotek, śrubki są
Jak zepsuje się zabawka
Szybko zreperuje ją

Zdrowe łakomczuchowanie
Dwie kanapki z żółtym serem
I wędliny też plasterek

Pomidory i sałata
To śniadanie jest pierwszaka

R: Bo ja jestem łakomczuchem 
    Z bardzo małym głodnym brzuchem
               Zamiast chipsów, batonika 
               W mojej buzi marchew znika 
               Bo ja jestem łakomczuchem 
               Z bardzo małym głodnym brzuchem
               Lubię tylko zdrowe jadło 
               Bo słodycze zdrowie kradną

Lubię ryby i kotlety
Ryż, ziemniaki i omlety
A surówki wszystkie wcinam
W nich niejedna witamina

R:..................

Lubię jabłka oraz gruszki
Śliwki, ananasy z puszki
I jogurty owocowe
Bo są smaczne no i zdrowe

Dzień i noc

Dzień jest po to, by z ochotą do przedszkola biec
Dzień jest po to, by z ochotą w berka bawić się
Po to by się z kolegami spotkać – w piłkę grać
Po to aby razem z tatą wyprowadzić psa

R: Dzień i noc – noc i dzień
Raz jest widno a raz cień
Dzień i noc – noc i dzień
Tak świat w koło kręci się

Noc jest po to, by odpocząć po przygodach stu
Noc jest po to, by odpocząć po szalonym dniu
Po to aby śnić i marzyć - schować się pod koc
Po to aby razem z mamą gwiazd policzyć moc

A wieczorem, a wieczorem gdy się kończy dzień
Razem z mamą, tatą, bratem spotykamy się
I robimy sobie czasem piżamowy bal
Oraz wojnę na poduszki do białego dnia


Nasłuchuj i patrz


Chodź nadstawiaj ucha – słuchaj
Coś w tym lesie stuka, puka
To wiewiórka albo kos
A po liściach chodzi ktoś

Może lis to albo jeż to
Albo trochę większy zwierz to
Ale musisz cicho być
Za krzakami tu się kryć


Weź lornetkę – patrz uważnie
Może jakiś zwierz odważnie
Nos pokaże albo brzuch
Nogę, ogon albo róg

Wtedy weź aparat ciach
Już nie gości w tobie strach
Po cichutku dalej – pstryk
O! I zwierz już sobie znikł
Telefony alarmowe

Gdy się krzywda komuś dzieje,
Kiedy złodziej zmyka w knieje,
Nie mów nigdy: „ja nic nie wiem...” –
Dzwoń pod 997.

R: Dryń, dryń, telefony
Dryń, dryń, alarmowe
Dryń, dryń, całą dobę
Dryń, dryń, są gotowe

Kiedy pali się stodoła
A ktoś w niej pomocy woła,
Nie uciekaj, nie dłub w nosie –
Dzwoń pod 998.

Gdy się złamie komuś noga
Albo boli mocno głowa
Dzwoń pod 999 –
Pogotowie wnet przyjedzie.

112 też się przyda
Gdy nie wiemy kogo wzywać.
Tam ktoś szybko zdecyduje
Kogo bardziej potrzebujesz

Biedronki malowane

Cztery biedronki w czarne kropeczki
Wpadły do pełnej kolorów beczki
Całe się w farbach umorusały
Tylko te kropki czarne zostały

Więc jedna była cała zielona
W czarne kropeczki wciąż ustrojona
Druga niebieska – też kropkowana
Cała prócz kropek pomalowana

Trzecia jak słonko jest żółta cała
Gdyby nie kropki – świecić by chciała
Tylko ostatnia – niepocieszona
Bo wyszła caluteńka czerwona

Ale – chwileczkę – taka nie była!
Gdzie wszystkie kropki czarne zgubiła...

i wiele innych "szufladzie..."



KONIK, KRÓWKA, BIEDRONKA I MRÓWKA

Było to całkiem nie dawno temu,
za lasem, rzeką lecz nie daleko.
W stajni pod złotym, wysokim drzewem
mieszkał koń młody - zwano go Edek.
Był roztargniony, ale uroczy
nie sądził, że coś go w życiu zaskoczy.
Pewnego razu gołąbek Fredek
przyniósł mu liścik – zdziwił się Edek.
List był dość krótki chyba od brata,
który wyjechał na koniec świata.
Konik powąchał – pachnie znajomo,
co napisane tam nie wiadomo,
bo Edek jeszcze nie umiał czytać
musiał o treść więc się Fredka zapytać.
Gołąb listonosz mądry, uczony
jest z literkami zaznajomiony
zgodził się pomóc, lecz nie za darmo,
prosił konika o zdrowe ziarno.
Edek mu niesie a gołąb czyta,
że brat go w liście o zdrowie pyta
oraz że tam gdzie zachodzi słońce
rosną przysmaki pięknie pachnące.
Owe przysmaki to koniczyna.
To jest dla Edka dobra nowina
trzeba to sprawdzić zaraz koniecznie.
- Ale tam może być niebezpiecznie -
zawołał Fredek. Edka nie było
już go jedzenie smaczne skusiło
spojrzał, że słońce zachodzi prawie
tam koniczyna na pewno w trawie
pachnie przecudnie, rośnie i czeka
kiedy przybiegnie konik z daleka.

Wyruszył Edek na tą wędrówkę,
nagle po drodze spotyka krówkę
patrzy, że macha ciągle ogonem
i głową rusza wciąż w jedną stronę.
- Cześć jestem Edek - konik zawołał
- Ja jestem krówka i zwą mnie Tola
- Czemu po łące chodzisz powoli
i machasz ogonem czy coś cię boli?
- Dziś byłam rano zupełnie zdrowa,
teraz mnie boli pleców połowa.
Takie coś zwykle mi się nie zdarza
a tak się boję weterynarza...
Edek więc przybrał poważną minę
obejrzał krówkę znalazł przyczynę
i mówi: - Krówko masz pasażera.
Wróbel ci z grzbietu muszki wybiera
a że pazurki ma na swych łapkach
stąd twoje bóle, sprawa jest łatwa
o twym problemie zaraz mu powiem
z ptakami umiem rozmawiać bowiem.
Konik więc szepnął wróblowi do ucha:
- Drogi wróbelku proszę posłuchaj
musisz pazurki swoje spiłować
będzie ci krówka wtedy dziękować.
Wróbel zrozumiał to w jednej chwili,
potem się z krówką zaprzyjaźnili.
-A gdzie wędrujesz? – Tola spytała,
bo o konika się zamartwiała-
słońce się ku zachodowi chyli
jak będzie ciemno droga cię zmyli.
- Ja właśnie idę ku temu słońcu
tam koniczyna czeka na końcu.

Gdy tak wędrował myślał o łące
i koniczynie pięknie pachnącej
Marzył: na pewno bardzo jest słodka
Wtem na swej drodze mrówkę napotkał.
Mrówka ciągnęła patyk za sobą,
bo pracowitą była osobą.
Patyk był ciężki mrówka spocona,
widać że była bardzo zmęczona.
Konik przedstawił się i przywitał
-Jak się nazywasz mrówko? -zapytał
Mrówka odparła - Ja Ola jestem-
i ukłoniła się z pięknym gestem
- chcemy mrowisko sobie zbudować
czy mógłbyś dzisiaj nas poratować?
Ty jesteś duży i mógłbyś pewnie
więcej gałązek unieść ode mnie?
- Pewnie! Pomogę!– Edek zawołał
i dużo gałązek naraz nieść zdołał.
Wziął też i Olę i zaniósł wszystko
gdzie budowały mrówki mrowisko.
One mu pęknie podziękowały
i do swej pracy się wnet zabrały.
-A gdzie wędrujesz? – Ola spytała,
bo o konika się zamartwiała-
słońce się ku zachodowi chyli,
jak będzie ciemno droga cię zmyli.
- Ja właśnie idę ku temu słońcu
tam koniczyna czeka na końcu.

Gdy tak wędrował myślał o łące
i koniczynie pięknie pachnącej.
Aż nagle poczuł, coś go łaskocze
było uczucie to bardzo urocze.
Spojrzał pod nogi a pod kopytem
rosną rośliny te znakomite
na które czekał już drogę całą
i nagle widzi biedronkę małą
cała czerwona z malutką kropką
między skrzydłami na samym środku.
- A kto ty jesteś? – spytał biedronki,
znał tylko zwykłe pasiaste stonki
- Ja jestem sobie mała biedronka
a moje imię jest ładne: Bronka,
ja tutaj koniczyny pilnuję
i gdy rozmawiam ciągle rymuję.
Możesz zjeść koniczynę całą
a tylko dla mnie zostaw tę małą.
Edek szczęśliwy jadł koniczynę
miał przy tym zadowoloną minę
ale uważał też oczywiście,
aby zostawić biedronce liście.
Spojrzeć chciał jeszcze raz na to słońce
co wiodło go na łąki pachnące
i podziękować mu za wyprawę
i wtedy właśnie zdał sobie sprawę,
że słonko dawno się już schowało.
Spojrzał raz jeszcze na łąkę całą
i się przestraszył, że jest już ciemno
- Kto teraz wróci do stajni ze mną?
Teraz zrozumiał zwierząt przestrogi,
szkoda, że nie chciał zawrócić z drogi.
Przypomniał sobie, że jest tu biedronka,
może pomoże mu mała Bronka?
-Biedronko pomóż ja zabłądziłem
całkiem do domu drogę zgubiłem.
- Ja jestem mała biedronka Bronka
teraz się odwróć w stronę ogonka
i idź przed siebie, w połowie drogi
przypomnij sobie zwierząt przestrogi
kiedy odnajdziesz drogę do domu
to o mnie proszę nie mów nikomu.
Tak zrobił Edek jak mu kazała,
dobrą mu drogę Bronka wskazała,
bo tam mrowisko już widział z dala
przy którym Ola na niego czekała.
- Ty mi pomogłeś – pomogę tobie
razem znajdziemy do domu drogę.
Tym razem Edek posłuchał mrówki,
zaprowadziła go wprost do krówki.
Krówka czekała na gospodarza,
który wieczorem ją odprowadza
gdy już do domu nadejdzie pora.
Gospodarz wie gdzie jest jej obora
- Ty mi pomogłeś – pomogę tobie
razem znajdziemy do domu drogę
Przyszedł gospodarz zdziwił się srodze,
że o tej porze konik jest w drodze.
Krówka mu coś na ucho szepnęła
potem konika ze sobą wzięła.
Do domu Edka zaprowadzili
bardzo się cieszył, że byli mili -
nie nakrzyczeli chociaż zasłużył.
Przez niego Fredek oka nie zmrużył
martwił o niego się niesłychanie
czy się po ciemku nic mu nie stanie.
Usiadł tuż przy nim mówiąc do ucha
- Czemu nie chciałeś mej rady słuchać
skończyła dobrze się ta wyprawa
jednaj pamiętaj – to ważna sprawa:
każdą wycieczkę dobrze zaplanuj
weź z sobą mapę i zacznij rano!